POLSKA. Tydzień na GSB. Bieszczady i Beskid Niski.
Nie będę się tu powtarzać z opisem szlaku, bo wszystko już zostało przez innych opisane, podam jednak kilka wskazówek i moje subiektywne wspomnienia. Wszystko co dotyczy szlaku znajdziecie w przewodniku Pana Leszka Piekło "Główny Szlak Beskidzki. Wołosate-Ustroń" - takim też się kierowałam. Dlaczego wybrałam przewodnik Wołosate-Ustroń, a nie Ustroń-Wołosate? Bo mieszkam w Rudzie Śląskiej i do Ustronia mam "rzut beretem", a tam wiem, że są tłumy ludzi, których staram się uniknąć. W Bieszczady mogę pojechać tylko mając dłuższe wolne i pobyć tam bez tego całego komercyjnego, chińskiego szajsu, tej rozwrzeszczanej, kiełbasianej gawiedzi (bez urazy, ale ten klimat Ustronia i okolic mnie rozwala). Dlaczego w ogóle pojechałam na GSB? Potrzebowałam oddechu, chwili dla siebie, trochę samotności, odskoczni od cywilizacji. Chciałam sprawdzić samą siebie, swoje możliwości przejścia z plecakiem i zrzucić parę kilo, które nagromadziły się przez ostatnie dwa lata siedzenia przy bi...