Posty

Wyświetlam posty z etykietą Beskidy

POLSKA. Tydzień na GSB. Bieszczady i Beskid Niski.

Obraz
Nie będę się tu powtarzać z opisem szlaku, bo wszystko już zostało przez innych opisane, podam jednak kilka wskazówek i moje subiektywne wspomnienia. Wszystko co dotyczy szlaku znajdziecie w przewodniku Pana Leszka Piekło "Główny Szlak Beskidzki. Wołosate-Ustroń" - takim też się kierowałam. Dlaczego wybrałam przewodnik Wołosate-Ustroń, a nie Ustroń-Wołosate? Bo mieszkam w Rudzie Śląskiej i do Ustronia mam "rzut beretem", a tam wiem, że są tłumy ludzi, których staram się uniknąć. W Bieszczady mogę pojechać tylko mając dłuższe wolne i pobyć tam bez tego całego komercyjnego, chińskiego szajsu, tej rozwrzeszczanej, kiełbasianej gawiedzi (bez urazy, ale ten klimat Ustronia i okolic mnie rozwala). Dlaczego w ogóle pojechałam na GSB? Potrzebowałam oddechu, chwili dla siebie, trochę samotności, odskoczni od cywilizacji. Chciałam sprawdzić samą siebie, swoje możliwości przejścia z plecakiem i zrzucić parę kilo, które nagromadziły się przez ostatnie dwa lata siedzenia przy bi...

Girl power... W poszukiwaniu dawnej siebie.

Obraz
  Zgubiłam się... Zapomniałam o dawnej ja. Dopiero ten weekend otworzył mi oczy jak bardzo nie żyję. Kilka ostatnich lat to była walka o siebie, a właściwie dawną mnie, która skryła się w tej wielkiej skorupie tego coraz cięższego, narzekającego ciała. Żyłam od krótkiej podróży, do podróży, w podrygach wolności, człapiąc w dziecięcym tempie po górach, a częściej dolinach. Jak bardzo to stacjonarne życie mi dopiekło otwarły mi oczy te dwa dni, kiedy z powrotem poczułam wolność i radość. Punktem kulminacyjnym w którym powiedziałam dość, stał się moment, kiedy stając do zdjęcia i próbując się uśmiechnąć zaczęły drżeć mi mięśnie twarzy, tak, że nie umiałam nad nimi zapanować. Zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę ostatnio wcale się nie śmieję, zaciskam tylko zęby. A w ten weekend poczułam dawną siebie... Przypomniałam sobie o dawnych zimowych wędrówkach, o imprezach do białego rana pełnych śmiechu, tak, że bolał brzuch. O tańcach na stole i radości. O szlakach, na których brnęłam w śnie...